Instagram Photos

WIESZ, ŻE TY TEŻ MASZ HEJTERA?

Wiesz, że Ty też masz hejtera? 

Odkąd zaczęłam publikować na moim profilu na Instagramie więcej przemyśleń, zasypujecie mnie wiadomościami prywatnymi, niejednokrotnie nasza rozmowa nie kończy się tylko na kilku zdaniach. 

Po tych rozmowach wiecie do jakiego doszłam wniosku?

Otóż większość z nas ma hejtera. Nie takiego internetowego, tylko wewnętrznego. Tworzymy go sami. Ten hejter sprawia, że wiecznie wymagamy od siebie za dużo, że nie dajemy sobie prawa do błędów, że nie dajemy sobie prawa do odpoczynku przez nawet parę minut - ot tak, bo taką mamy ochotę.

Uprawiamy nowy rodzaj sportu - pogoń za życiem, za pieniędzmi, karierą, partnerem, rodziną, dzieckiem, ekstra posiłkiem, samorozwojem... Mam wymieniać dalej?

W tej wiecznej pogoni próbujemy złapać 100 srok za ogon, a potem dziwimy się, że w połowie wymiękamy. Jeśli nie zrobimy tego, co zaplanowaliśmy (oczywiście zaplanowane zostały obowiązki, których nie mamy nawet szans wykonać w pełni) to rośnie w nas frustracja. Frustracja sprawia, że popełniamy błędy. Wyładowujemy się na innych, nawet o tym nie wiedząc. Inni wkurzają się na nas, bo przecież czepiamy się o byle co. A łańcuszek wścieklizny z zadowoleniem sobie rośnie. 

A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my? Odnajdziemy siebie zapewne na szarym końcu listy priorytetów. Tyle, że koniec - jak to koniec - jest ostatni. 

Żyjemy w świecie, który przypomina rozpędzoną kulę. Kula ta sama się nakręca i leeeeeciiii... Wiem, że otoczenie samo poniekąd zmusza nas do takich, a nie innych zachowań. Jeśli nie będziemy na czasie, wylatujemy. Z naszej produktywności jesteśmy rozliczani na każdym kroku. Ciągle robimy za mało, za wolno. Próbujemy się ścigać z życiem niczym szczeniak biegający za zbyt krótką smyczą. Czy ją kiedyś złapie? 

Może jednak przyszedł czas na chwilę refleksji? Po co nam taka ciągła gonitwa? Nie musimy teraz wcale zmieniać swojego życia o 180 stopni, żeby móc odpuścić. Czasem wystarczy zatrzymać się na te kilka minut i poświęcić ten czas dla siebie. Na wypicie ulubionej kawy, zabawę z psem, aromatyczną kąpiel, spacer czy cokolwiek innego, co lubimy najbardziej. Ale nie zapominajmy o sobie. 

Dajmy sobie prawo do spowolnienia, a zobaczymy, że nasz wewnętrzny hejter pójdzie spać i już tak łatwo się nie obudzi.

Komentarze

  1. To prawda, że czasami nasze wewnętrzne JA jest małym hejterem.
    Ciekawie napisane :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety tak to już jest, że zazwyczaj sami dla siebie jesteśmy najsurowsi. Nakręcamy się nawet wtedy, kiedy inni tego od nas nie oczekują.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

back to top